Mumia, hieroglify i ratunek dla faraona. Rzeźnik Enigma tym razem w starożytnym Egipcie

Rzeźnik Enigma to jeden z najbardziej tajemniczych polskich biegów. Zasada generalna: nikt nic nie wie. Przystępując do niego znasz jedynie – i to bardzo orientacyjnie - dystans (25-35 km) i przewyższenie (1000-3000 m w górę). Resztę poznajesz już na trasie…

Enigma ma swoją fabułę. W tamtym roku było nią spotkanie z kosmitami, tym razem uczestnicy przenieśli się biegowo w klimat starożytnego Egiptu, w czasy konfliktu podstępnego wezyra Amenemhata z faraonem Mentuhotepem III.

Znający arkana czarnej magii wezyr rzucił czar na faraona, przeniósł go w czasie i przestrzeni, do krainy zwanej Bieszczadami, gdzie piaszczyste wydmy zarosły lasami bukowymi, wielbłądy padły łupem wilczych watah, a niedźwiedzie polują na kokodyle.

Z pomocą władcy ruszyli kapłani boga Ra: przy pomocy tajemniczego wehikułu czasu wysłali mu najdzielniejszych wojowników Egiptu, czyli półtorej setki biegaczy, uczestników Rzeźnika Enigma. Mieli na odnalezienie faraona 5 godzin (limit czasu), po tym czasie wehikuł wracał w starożytność. Tymczasem Wezyr wysłał w pościg za nimi mroczne sługi, które rzucały dzielnym biegaczom kłody pod nogi (zadania do wykonania)…

III Rzeźnik Enigma to jedyny bieg rzeźnickiego festiwalu, którego baza mieściła się nie w Cisnej, a w Polańczyku. Spod hotelu Skalny biegacze przemaszerowali nad brzeg Zalewu Solińskiego. Już tu pierwsza niespodzianka: wsiedli na wycieczkowy statek, który przeprawił ich na drugi brzeg „Nilu” i dopiero stąd, w ślad za „mumią” faraona, ruszyli biegiem, przez solińską tamę do lasu i w góry.

Skojarzenia ze starożytnym Egiptem były przeróżne, ścisłe i bardziej luźne: przeprawy przez rzekę (wspomniana statkiem, jak i potem piesza), mumia, labirynty, przesypywanie piasku naczyniem bez dnia, hieroglify i inne znaki pisma egipskiego itp.

Zgodnie z ideą biegu, nikt nie znał trasy Enigmy. Na pierwszym odcinku biegaczy poprowadziła mumia, potem pojawiły się oznaczenia i punkty orientacyjne oraz zadania, których wykonanie warunkowało dalszy bieg. Potwierdzeniem spełnienia warunku była opaska na rękę. Najpierw pętelka przez Jawor, na której trzeba było przesypywać piasek naczynkiem bez dna.

– Jestem zachwycona Enigmą! – entuzjazmuje się Agnieszka Frybes, ambasadorka Fundacji Kierunek Ultra, która startem w zagadkowym biegu zakończyła tydzień wolontariackiej pracy na V Festiwalu Biegu Rzeźnika. – Pełno niespodzianek, tajemnica od startu do mety i te labirynty… Choć to nie jest bieg na orientację, trzeba być mega czujnym przez cały czas. Organizatorzy postarali się o kilka naprawdę ciekawych elementów.

Było zatem zjeżdżanie na pupie, było turlanie z mokrych górek i woda po kostki. A inne atrakcje tej biegowej przygody to zadania do wykonania, wzbudzające sporo śmiechu i radości z dobrej zabawy. Trzeba było m. in. napisać (narysować?) hieroglify, który wcześniej pojawiały się na trasie czy owijać „mumię” bandażami otrzymanymi na poprzednim punkcie.

Kompletna już „mumia” przybiegła na metę jako „czerwona latarnia”, za wszystkimi biegaczami. Enigmę ukończyło 136 osób, w tym 58 kobiet, a więc ponad 40 procent uczestników. Każdy otrzymał na mecie przepiękny medal w kształcie egipskiego skarabeusza, ozdobiony inskrypcjami w postaci rzeźnickich symboli i egipskich hieroglifów.

– Emocje na koniec sięgały zenitu, radość i euforia, ale i lekki strach, że będzie „na styk”, bo przecież cały czas biegliśmy nie wiedząc, ile zostało do mety i jak rozłożyć siły, by z jednej strony ich starczyło, a z drugiej, by zmieścić się w limicie – śmieje się Agnieszka Frybes. – A na mecie łzy wzruszenia, uściski i szampan. Taka była moja Enigma!

– Każdemu polecam chociaż raz spróbować się z tą biegową niewiadomą: zabawa to znakomita, a emocji po biegu wystarczy przynajmniej na kolejny tydzień – mówi z przekonaniem Agnieszka, która w Bieszczady przyjechała aż z… Suwałk.

III Rzeźnik Enigma okazał się nieco łatwiejszy niż ubiegłoroczna „zagadka z kosmitami”, bo biegacze pokonali niespełna 30 kilometrów z przewyższeniem ok. 900 metrów. I tak jednak mówili, że nie było łatwo, zwłaszcza na pierwszej, bardzo śliskiej od błota górce.

Najlepiej pobiegł i rozwiązywał egipskie zagadki Witold Kociołek, który zwyciężył w czasie 2:57:47, o kwadrans wyprzedzając Krzysztofa Przybyłowskiego i najlepszą kobietę Agnieszkę Bratek, piątą zawodniczkę Biegu 7 Dolin 100 km w Krynicy w 2015 r. i zwyciężczynię (w duecie z Anną Bieniecką) Biegu Rzeźnika 2017.

Piotr Falkowski

http://www.festiwalbiegowy.pl